r/OneBag vs r/ManyBags
Czasami marzę o zamknięciu wszystkiego w jeden plecak i wyjechaniu w końcu na konieć świata w klapkach.
Jestem członkiem dwóch skrajnych społeczności na Reddicie: r/OneBag oraz r/ManyBags.
Jak ich nie znacie, zachęcam BARDZO.
W skrócie:
r/OneBag - członkowie twierdzą i pokazują, że całe życie można zmieścić do jednej torby / plecaka / walizki. Szukają idealnych bagaży, pojemniczków, pokrowców. Maksymalizują efektywność podróży. Jak tam wejdziecie dowiecie się gdzie kupić najlżejszą bieliznę, najbardziej wytrzymałe pojemniki na pastę do zębów oraz które plecaki wytrzymują temperatury -30*. Wiedza nikomu nie potrzebna, ale członkowie tej społeczności traktują te wytyczne bardzo serio. To często minimaliści, digitalni nomadzi. Mają całe swoje życie w jednym bagażu. Oczywiście każdy chwali inną torbę / plecak / rozwiązanie - ale chodzi o to, ze torba ma być JEDNA, kompaktowa i niesmiertelna.
Po drugiej stronie barykady:
r/ManyBags - eldorado zakupoholików. Torba ka każdą okazję. Jedziesz zwiedzać Luwr - proszę tu na tojest NAJLEPSZA torba. Wyprawa w góry? Co innego. Weekend u babci - tutaj best-choice. Torba w torbę. Plecak w plecak. Walizki - na kółkach, do ręki, składane. Mistrzowie tego Reddita mają po kilkadziesiąt bagaży. Uzasadniają, że każdy jest im potrzebny. Każdy do czego innego. To mekka kompulsywnego kapitalizmu. Dowiaduję się tam o makrach, produktach których bym w życiu nie znalazł, sam z siebie. Część faktycznie przydatna, część naprawdę przedziwna. Pełen kalejdoskop rozwiazań, suwaków, pojemności.
Oba te fora czytam z wypiekami na twarzy.
Nie wiem do czego mi bliżej.
Czasami marzę o zamknięciu wszystkiego w jeden plecak i wyjechaniu w końcu na konieć świata w klapkach.
Wiem wtedy jaką torbę zabrać (no bo r/OneBag ma tu zdecydowaną odpowiedź!).
Czasem jednak patrzę na moją kolekcję plecaków (mam ich ponad 20, tutaj Team Many Bags) i myślę że przydałby się kolejny.
Pakuję zupełnie niepraktyczną walizkę Rimowa Classic (do której mieszczą się dwie kosztulki i tyle, nie polecam!) i szukam do niej dodatkowej torby. I jeszcze mała nerka do tego, na wszelki wypadek. Wiadomo.
Walka trwa. To oczywiście bardziej pytanie o styl i filozofię życia - ale jestem jak zawsze rozdarty. Walczą ze sobą we mnie dwa wilki.
Chociaż z ostatniej wyprawy - OCZYWIŚCIE przywiozłem sobie lokalny, koreański plecaczek ;)
PS. Foto ze sklepu LV w Szanghjau, bo nie dość, że sobie postawili wielki statek na środku miasta, w środku jest muzeum i imponująca kolekcja najlepszych plecaków i bagaży, to jeszcze na górze wielki sklep.
Czy coś tam kupiłem?
Być może ;)



